OGRÓD ZIMOWY

         Na dzisiaj umówiony był z klientką, która miała ochotę na ogród zimowy od  południowo-zachodniej strony swojego domu. Lubił wyzwania i nietuzinkowe rozwiązania. Liczył na to, że będzie możliwość zaprojektowania i zbudowania kolejnej perełki. Praca była jego całym światem. Zwłaszcza odkąd odeszła od niego żona. Nie odpowiadało jej życie na wsi, wśród łąk, pól i lasów. Lubiła atrakcje dużych miast. Pracowała w Krakowie, miała tam niezłą pracę, towarzystwo jeszcze ze studiów i rodzinę. Jakoś tak łatwo jej to przyszło, skreślić te wspólne 20 lat. Został sam. Od trzech lat wracał do pustego domu. Właściwie, były to tylko mury, bo to kobieta jest domem, kapłanką domowego ogniska. Mężczyzna bez kobiety ma popsuty kompas. Jest jak żeglarz bez macierzystego portu, bez początku, bez końca. Po wielu sztormach i burzach może pójść na dno….

Dotarł na miejsce. Zwrócił uwagę na proporcje domu i dobry smak w zagospodarowaniu działki. Drzwi otwarła dojrzała kobieta, po czterdziestce. Ciemne, proste włosy opadały na ramiona i plecy. Była ubrana w niebieską sukienkę do kolan z luźnym dekoltem, która opinała jej wyraźnie zarysowane, kobiece biodra i uda, uwydatniając pośladki.  Podała rękę na powitanie uśmiechając się i patrząc mu prosto w oczy swoimi zielonymi oczami. Jej spojrzenie miało w sobie i spokój i radość życia. Była raczej niska, choć może to on był po prostu bardzo wysoki, bo miał blisko dwa metry wzrostu. Rozmawiając obeszli wokół dom. Udało im się ustalić wstępną koncepcję, która satysfakcjonowała obie strony. Ogólnie jakoś tak dobrze im się rozmawiało, jakby znali się całe wieki. Miała na imię Alicja i ogólnie wydawała się być z krainy czarów. Może to przez ten uśmiech……

Po powrocie do domu usiadł do projektu, jednak nie mógł się na nim skupić. Jego myśli uciekały w stronę Alicji. Była taka….. Aksamitna. Tak, dla niego była Aksamitną Królową. Jej ciało miało proporcje modelek Modiglianiego, emanujących zmysłowością, witalnością i kobiecością. Czuł w niej ciepło, tą pierwotną kobiecą energię. Zdał sobie sprawę z tego, że podczas całej rozmowy miał ochotę przytulić się do jej ciepłych pleców, objąć w talii i wtulić we włosy…. A jednak nie mógł sobie na to pozwolić. Na drugim biegunie była jego żona. Co prawda, był to biegun zimna, ale nadal formalnie byli małżeństwem. Wiedział, że kogoś ma. Był czas, że chciała rozwodu, a on chciał terapii małżeńskiej. Zastanowił się przez chwilę, dlaczego nie zgodził się na ten rozwód. Ubierał to w ideologię wiary, przekonań, wartości, ale tak naprawdę chciał ją ukarać. Był wściekły o to, że go zostawiła. Samego. Sam przed sobą się do tego przyznał pierwszy raz i poczuł w sobie całą tą złość, frustrację i żal. Katował się tymi emocjami wiele długich miesięcy. Momentami nawet nienawidził wszystkich kobiet i miał ich serdecznie dosyć. Choć nie pożądał żony, to nie potrafił sobie wyobrazić siebie z inną kobietą, a co dopiero pieścić ją w małżeńskiej sypialni…

          To już piąte spotkanie w sprawie projektu banalnego ogrodu zimowego! Każde spotkanie z Egipską Królową (tak myślał teraz o Aksamitnej) było dla niego jak święto. Omawiali wszystkie szczegóły od początku i zawsze było coś do poprawy. Ta fascynacja chyba była wzajemna, bo ona patrzyła na niego z iskierkami w oczach i z wyraźnym zadowoleniem przyjmowała każdą kolejną propozycję poprawki projektu i spotkania.
Stała przed oknem i patrzyła na zewnątrz. On stał za nią i tłumaczył, jakie rośliny będą idealne do ogrodu. Nie potrafił się skupić na rozmowie, bo zapach jej włosów przenikał każdy zakamarek ciała, drażnił zmysły. Była ubrana w czarną, dopasowaną sukienkę z dekoltem na plecach. Niespodziewanie oparła się o niego i zaplotła ręce na jego karku. Palcami przeczesała tył głowy. Wtulił się w jej włosy, położył głowę na ramieniu, rękami objął w talii i mocno przyciągnął do siebie. Gładził brzuch, seksowne biodra, talię. Czuł okrągłe pośladki na sobie. Zakołysała biodrami, co obudziło jego męskość. Czuł, że rośnie między tymi dwoma apetycznymi półkulami. Przesunął dłonie na piersi. Była taka proporcjonalna, apetyczna i seksowna. Stali tak wtuleni w siebie dłuższą chwilę. Świat się zatrzymał, rozum mówił, że należy się wyhamować. Teraz, natychmiast! Pożądanie, tęsknota za dotykiem, pieszczotą, kobiecym ciepłem sprawiły, że przytulił ją jeszcze mocniej. Odwróciła się twarzą do niego, ich usta złączył pocałunek, który splótł im języki. Była taka miękka, ciepła, smaczna. Pragnął jej całej. Zsunął z ramion sukienkę, która opadła na ziemię. Była bez bielizny. Widział ją teraz wyraźnie – średnie, okrągłe piersi z ciemnymi, zgrabnymi suteczkami, szerokie, kobiece biodra, którymi przylgnęła do niego i cudne pośladki, plastyczne i rzeźbiarskie, niczym antyczna piękność zaklęta w kamieniu. Ona rozpięła jego białą, lnianą koszulę, wtuliła się w tors. Zdjęła mu ją i obeszła go w koło, cały czas dotykając jego ciała sterczącymi sutkami. Pragnął ją pieścić, dotykać, całować. Posadził ją na stole, całował szyję, ramiona, pieszcząc w tym czasie piersi. Głaskał je, toczył palcami, całował i ssał. Słyszał, jak wzdycha z zadowolenia. To sprawiło, że jego męskość wyprężyła się jeszcze bardziej, a spodnie stawały się zbędną częścią garderoby. Rozpięła je i opadły na ziemię. Kiedy zdejmowała mu bokserki zahaczyła o gumkę. Jego berło zachowało się jak sprężyna, po czym stanęło pionowo na baczność. Głaskała jego pośladki, uda, twarde klejnoty. Główka była proporcjonalna, pięknie zarysowana i szklista. Od tych pieszczot czuła, że z jej dziureczki już wyciekają soczki rozkoszy. Szepnęła mu do ucha, że bardzo go pragnie. Dotykali się łonami, pocierali. Choć był zaledwie w przedsionku było mu dobrze. Czuł jej wilgoć i żar. Taka jest tylko ta kobieta, która naprawdę pragnie, by właśnie ten mężczyzna ją posiadł. Zatapiał się w jej różyczkę, wodził główką wokół płatków, masował ją, a w pewnym momencie uderzył energicznie w guziczek. Była coraz bardziej rozpalona, pieściła swoje piersi. Złapał ją za biodra i wszedł energicznie. Była w środku gładka, delikatna, soczysta. Napierał coraz mocniej, wypełniał ją dokładnie. Zgrali się we wspólnym rytmie, zgodnie falowali. Czuł, jak pulsuje w środku, jak ciasno go oplata. Z rozkoszy napłynęło więcej soków, było wyraźnie słychać ich chlupotanie. Podniósł jej nogi i zarzucił sobie na ramiona. Mógł jeszcze głębiej penetrować. Przyglądał się jej. Widział zadowolenie na twarzy. Miała na wpół przymknięte oczy, od czasu do czasu je otwierała i patrzyła na niego pełnym pożądania wzrokiem. Zdjął z ramion nogi i położył ją na boku. W tej pozycji też pasowali do siebie idealnie. Jedną ręką podtrzymywał jej nogi a drugą głaskał okrągłe, gładkie pośladki. Była taka cudowna…. Ten widok i odczucie gorąca w niej wyzwoliły jeszcze większą falę pożądania. Posuwał ją mocno i intensywnie. Słyszał, jak chlupocze i mlaszcze. Soki ciekły mu po udach. Prężył się w niej, pulsował. Jego ruchy były coraz bardziej intensywne, chciał by eksplodowali razem. Czuła jego nadchodzące spełnienie i powiedziała zachrypłym głosem:
– Pieprz mnie tak, tak mi dobrze…..
Fala orgazmu dla obojga przyszła w tym samym momencie. Czuł, że odchodzi przy niej od zmysłów. Świat na krótką chwilę się zatrzymał, razem stanęli na szczycie…. jego eksplozja była tak mocna, że poczuła ją w środku. Czuła, jak krew rozlewa się po całym ciele. Była spocona, szczęśliwa, spełniona. Usiadła na blacie, Przytulił ją mocno, pocałował w usta. Smakował zupełnie inaczej, niż wcześniej. Był jeszcze smaczniejszy. W tym spełnieniu mogli tak trwać. Pocałował jej środek dłoni, to było niczym najczulsza pieszczota……..

 

 

Facebook

Dodaj komentarz