SAUNA

        Wiktoria już dawno nie widziała się z Jolką, nie wiedzieć kiedy, chyba ze dwa lata im zleciało. Wreszcie Jolka ruszyła tyłek ze swojego zaścianka i przyjechała na weekend. W piątek nie mogły się nagadać, wypiły po drinku i poszły spać w środku nocy. Sobota zapowiadała się pięknie, wiosenne słoneczko grzało, ptaszki ćwierkały, koty szukały towarzystwa… Wymyśliły, że wybiorą się do saunarium. Wika znała takie fajne miejsce, gdzie było kilka saun, ogromne jaccuzi z leżankami, strefa relaksu… No żyć, nie umierać. Pojechały. Weszły do strefy saun zawinięte jedynie w ręczniki. Było całkiem sporo osób. Najpierw sucha sauna, pachnąca jałowcem. Siedziały bez słowa, słuchając muzyczki przesączającej się z głośnika. Każda zapadła w swoje myśli. Wika wspominała Marka – faceta, który potrafił jej zrobić taką palcóweczkę, że soczki z cipeczki wylewały się niczym wodospad. Mmmm, marzyła o jego palcach w swojej cipeczce. Kurcze, muszę się z nim znowu spotkać, pomyślała. Zrobiło się jej gorąco nie tylko z przebywania w saunie, ale też od środka. Czuła pulsowanie w brzuchu, a sutki stwardniały. Chyba się zapalę, pomyślała. Z tego amoku wyrwał ją głos Jolki, która chciała iść się schłodzić. Zdecydowały się na ogromne jaccuzi, w którym były wyłącznie miejsca leżące. Zdjęły ręczniki i nagie weszły do wody. Wika nawet nie zwróciła uwagi, że w tej niecce są sami faceci. Jednak Jolka była bardziej spostrzegawcza. Zaczęły trochę plotkować. Jola od kilkunastu lat była po rozwodzie. Od jakiegoś czasu korzystała z wolnej chaty, bo jej dzieci się wyprowadziły i umawiała się z facetami na dalsze i bliższe relacje…. Jolka namawiała Wikę, żeby znalazła sobie wreszcie jakiegoś faceta, bo szkoda życia na odmawianie sobie przyjemności. Od słowa, do słowa, okazało się, że obie chciałyby spróbować seksu z kobietą – spojrzały na siebie wymownie i obiecały sobie, że kiedyś zrobią to razem. W trakcie ich rozmowy obok Wiki położył się facet z kobietą, która raz leżała na nim, raz siedziała. Zabawiali się, nie czując skrępowania otoczeniem. Wika w pewnym momencie poczuła rękę sąsiada na swoich plecach. Myślała, że to przypadek i zignorowała sprawę. Czuła jednak cały czas głaskanie. Leżała na boku, skierowana twarzą do Jolki. Zorientowała się, że to chyba celowe działanie w momencie, kiedy facet przełożył dłoń pod jej pachę i zaczął pieścić jej pierś. Ciekawe, pomyślała, facet jest z kobietą, a pieści moje piersi. Ale ta pieszczota była bardzo przyjemna. Z rozanielonym wyrazem twarzy powiedziała o tym Jolce, która uśmiechnęła się wyrozumiale i doradziła, żeby nie rezygnowała z przyjemności. Bąbelki z jaccuzi były tak mocne, że nie było widać, jak sąsiad się o nią troszczy, więc Wika położyła się wygodnie, żeby móc jak najwięcej skorzystać z tej pieszczoty. Towarzyszka namiętnego sąsiada wyszła z basenu. Wika leżąc na plecach zamknęła oczy, a on włożył jej dłoń pod pupę i pieścił palcami cipkę. Rozsunęła nogi. Ale fajnie… pomyślała. Facet był bardzo sprawny i ta pieszczota sprawiła jej dużo przyjemności. Pieścił jej cipkę prawie tak jak Mark, wkładając w nią sprawne palce i pieszcząc napęczniałą z rozkoszy łechtunię. Dodatkowo bąbelki podniecały ją jak nigdy. Jednym palcem pieścił też tyłeczek…. Odlot. Bąbelki głaskały plecy, sutki sterczały jej jak szalone. W końcu przyszedł szczyt doznań, jednak musiała zdusić w sobie zadowolenie. Zazwyczaj w takich chwilach lubiła głośno wyrazić swoje zadowolenie. Odwróciła się do niego i posłała dyskretnego buziaka. Cofnął rękę i zaproponował, żeby poszła za nim. Wyszedł z jaccuzi, ona niespiesznie też. Weszła za nim do łaźni tureckiej. Było tak dużo pary, że kompletnie nic nie widziała, wziął ją za rękę i zaprowadził do najodleglejszego zakątka pomieszczenia. Nie było nikogo poza nimi. Jego kutas sterczał już jak maczuga. Facet usiadł, a ona położyła się na brzuchu i wzięła do ust główkę. Mmm, była taka smaczna… Koniuszkiem języka pieściła dziureczkę, z której delikatnie wysączał się jego smak. Uśmiechnęła się do swoich myśli. Tak, od dziecka lubiła lody, ale z wiekiem tylko gust jej się trochę zmienił, choć fascynacja pozostała. Rozszerzył nogi i mogła bez ograniczeń pieścić jego jajeczka. Westchnął głęboko i jego dłoń powędrowała do jej pośladków. Zaczął penetrować jej tyłeczek, delikatnie masował palcem kawowe oczko. Wypchnęła nieznacznie do góry pośladki. Mmmm, jakie to przyjemne, pomyślała. Ssała jego kutasa coraz mocniej, obejmując dłonią trzon. Cały pulsował. Wstała i uklękła przed nim. Wzięła go głęboko do ust. Złapał ją za włosy i poruszał rytmicznie jej głową. Ruchy były coraz szybsze, a kutas pulsował coraz bardziej. Czuła, że finał jest już blisko. Uwielbiała zakończenie na piersiach, więc w odpowiednim momencie skierowała go na piersi. Wystrzelił. Mocno i obficie, a sperma niczym biały lukier na pączkach błyszczała na jej sterczących sutkach. Podniósł do góry jej głowę, pocałował w usta i rozmasował lukier po piersiach i brzuchu….

Facebook

Dodaj komentarz