SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU

                Krzysiek, jak co dzień, jechał swoim samochodem do pracy. Rozkoszował się tą jazdą, bo bardzo lubił swoją bryczkę. Można powiedzieć, że nawet trochę ją personifikował: lubił sobie z nią pogadać podczas jazdy, czasem pieszczotliwie głaskał kierownicę. Podrasował silnik, przyciemnił tylne szyby tak mocno, jak tylko było to możliwe. Co tu dużo gadać, czasem zdarzało mu się mieć więcej sentymentu do samochodu, niż do własnej żony, która potrafiła dać popalić…Z tych przemyśleń wytrącił go widok Hanki, stojącej na środku skrzyżowania obok popsutego samochodu. Od jakiegoś czasu flirtowali ze sobą, ale jakoś do tej pory nie było okazji, żeby spróbować, jak daleko obydwoje mogą się posunąć w tym flircie. Właśnie w tej chwili jej auto było ładowane na lawetę. Zatrzymał się bez wahania i zaproponował podwiezienie. Wsiadła z impetem trzaskając drzwiami. Oj, nikomu innemu taki manewr nie uszedłby na sucho, ale ona miała u niego szczególne przywileje. Hanka była roztargniona i rozdrażniona, ale jednocześnie wyglądała zjawiskowo, jak zawsze zresztą. Miała ubraną dopasowaną, czerwoną sukienkę, która podkreślała jej kobiece kształty. Mimo woli przełknął ślinkę, bo zauważył sterczące suteczki. Krzysiek nie potrafił się skupić na tym, co mówiła, tylko podziwiał jej kobiecość. Była jak zwykle niesamowicie kusząca. Czuł w ustach słodycz jej piersi i nektaru z muszelki. W pewnym momencie z tego rozmarzenia wyrwała go zdecydowana komenda Hanki:
– Krzysiek, proszę zjedź natychmiast na najbliższy parking.
Nie zdążył się nawet zastanowić, o co może chodzić, bo tuż za zakrętem zauważył niewielki parking przy nieczynnej karczmie. Zatrzymał się na uboczu. Hanka wysiadła i trzaskając (znowu) zamknęła drzwi. Usiadła z tyłu, za nim. Pochyliła się do przodu i stanowczym tonem, choć szeptem powiedziała do ucha kolejną komendę:
– Chodź natychmiast do mnie na tylne siedzenie.
Zadziałał jak automat. Usiadł koło niej. Patrząc mu prosto w oczy położyła na jego ustach paluszek, zjechała nim w dół, wzdłuż całego ciała do rozporka i po chwili zaczęła go całować w usta. Krzysiek opuszkami palców pieścił ręce, ramiona, szyję, delikatnie dłonią pogłaskał jej policzek popatrzył w oczy. Zobaczył w nich iskierki pożądania, to pragnienie przeżycia czegoś niesamowitego. Zdecydowanym ruchem wciągnął ją sobie na kolana, jednocześnie zdejmując sukienkę. Dotarło do niego, że tak blisko ma kobietę, o której śnił wiele tygodni. Dotykał jej ciała, a podniecenie dało znać o sobie w spodniach. Hanka zdecydowanie zerwała z niego ubranie. Była podniecona. Leżał na niej na kanapie. Delikatnie pieścił jej ciało, skupiając się na piersiach. Sutki ssał, całował i bardzo delikatnie muskał zębami. Ta pieszczota była dla Hanki tak podniecająca, że słyszał, jak wzdycha z rozkoszy. To tylko dodawało mu skrzydeł. Czuł zapach jej ciała, gładkość, sprężystość. Ona błądziła rękami po jego plecach, pośladkach, głaskała głowę. Powoli jego język dotarł do wzgórka rozkoszy. Rozszerzył jej nogi i delikatnie dmuchał w wysepkę starannie wypielęgnowanej fryzurki, ustami muskał jej delikatne uda, językiem pieścił perełkę, która była nabrzmiała i wilgotna z podniecenia. Wsunął jej język do cipki i przesuwał nim w górę i i w dół. Szybkimi ruchami pieścił łechtaczkę, zwalniając od czasu do czasu i w tych momentach jej ciało prężyło się,  jakby miało eksplodować. Wtedy kładł  dolną część języka, która jest bardzo delikatna i specyficznie chropowata, na łechtaczkę i delikatnymi kulistymi ruchami na zmianę przyspieszał i zwalniał. Jej sutki były sterczące i nie przestawał ich pieścić dłońmi. Czuł, że zbliża się jej orgazm. Delikatnie wsunął dwa palce w cipkę i pieścił ją szybko i  głęboko, przyspieszając zabawę języczkiem. W pewnym momencie poczuł jak Hanka wbija mu pazurki w plecy.  Dokładnie w tym momencie zwolnił pieszczoty językiem i palcami do rytmu skurczy jakie towarzyszyły orgazmowi Hanki, co spowodowało dodatkowa eksplozję uniesienia, krzyk rozkoszy. Ten moment trwał dosyć długo. Hanka usiadła mu na kolana, wkładając sobie jego twardego kutasa w mokrą cipkę. Czuł, jak oplata go w środku. Patrzyła mu w oczy i coraz bardziej przyspieszała, pieściła kciukami jego sutki. Jej spojrzenie było zaborcze i czuł się, jakby to ona go teraz pieprzyła. Poczuł dodatkowy dreszczyk rozkoszy, bo to takie fajne uczucie, czuć się pożądanym. Całowała go zachłannie, bez przerwy falując na nim. Dał jej klapsa w tyłek i złapał mocno za biodra, dociskając jeszcze mocniej do siebie. W tej chwili eksplodował w niej, a ją przeszył kolejny dreszczyk rozkoszy.

Facebook

Dodaj komentarz